Pogmatwany początek, ale początek :)

Sunąc sobie spacerowym tempem pod ciężarem zakupów ledwo mieszczących się w rozpaczliwie rozciapierzonych dłoniach, pozwoliłam myślom płynąć. Oczywiście nie udalo mi się wszystkiego zapamiętać, ale to co złapałam to moje ;)

Cuda - małe i większe - dzieją się wokół nas przez cały czas. Dzisiaj bylam pod naprawdę OGROMNYM wrażeniem - jakim cudem ekspedientki w mięsno-spożywczym były w stanie obsłużyć 2-3 klientow w ciągu minuty. 6-osobowa kolejka która wydawała mi się wiecznością w chwili dołączenia się do ogona, zniknęła nagle ukazując wyczekujące spojrzenie wielkich oczu zagnieżdżonych w twarzy, ktora z kolei wystawała spod zielonego fartucha. Uprzejme i zachęcające: "Proszę" zdradzało ogromną cierpliwość. I jeszcze nawet nie zostałam obrzucona oburzonym spojrzeniem, kiedy okazało się że pomyliłam stoiska i pani ekspedientka pobiegla na drugi koniec sklepu po jajka. Dzielnym sprzedawczyniom życzyłam ciepło milego dnia i przez drzwi wystawilam się na zewnątrz, pod dzialanie sierpniowego słońca. 

Pomyślałam sobie, że miłość pomaga i pozwala ludziom dojrzeć. Prawdziwa, głęboka miłość prowadzi do rozwoju, nie do ograniczeń. Pozwala na oddech, ma w sobie szczególny rodzaj wolności, ktory nie zawsze udaje się ogarnąć. Cudowne uczucie: być szczęśliwym dlatego że jest się wiernym, czuć wszechogarniające szczęście widząc uśmiech drugiej osoby, czuć się przy niej spokojnie, bezpiecznie - to stan doskonały. Choć nie przez cały czas udaje się go utrzymać :P

Zaczęłam bardziej o niczym, i o wszystkim, a to dlatego że najważniejsze, to właśnie: ZACZĄĆ. 

Lepiej nieprofesjonalnie zacząć, niż profesjonalnie czekać

Wedlug mnie - ZAWSZE. 


Sądzę jednak, że to kwestia indywidualna ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz